Nadchodzi fala upałów. Ale mieszkańcy miast odczują ją zupełnie inaczej niż wskazują termometry

W najbliższych dniach temperatura w wielu regionach Polski przekroczy 30°C. Dla większości z nas będzie to po prostu kolejna fala upałów. W rzeczywistości jednak warunki odczuwane przez mieszkańców mogą znacząco różnić się od wartości pokazywanych przez termometry.

Ta sama temperatura powietrza może być odbierana przez organizm jako przyjemne ciepło, ale również jako bardzo silny stres cieplny. Wszystko zależy od tego, gdzie się znajdujemy.

Dlaczego 32°C nie zawsze oznacza 32°C?

Standardowe pomiary temperatury wykonywane są w ściśle określonych warunkach meteorologicznych. Czujniki znajdują się w specjalnych osłonach, kilka metrów nad powierzchnią gruntu, z dala od budynków i innych przeszkód.

Tymczasem mieszkańcy miast przebywają na nagrzanych placach, asfaltowych ulicach, przystankach autobusowych czy osiedlach o zwartej zabudowie. Na odczuwanie ciepła wpływa tam nie tylko temperatura powietrza, ale także:

-promieniowanie słoneczne,

-nagrzane powierzchnie budynków i ulic,

-prędkość wiatru,

-wilgotność powietrza,

-obecność lub brak cienia.

W efekcie dwa miejsca oddalone od siebie o zaledwie kilkaset metrów mogą oferować zupełnie różne warunki termiczne.

PET – wskaźnik pokazujący, jak człowiek odczuwa pogodę

Aby lepiej opisywać rzeczywiste warunki, naukowcy wykorzystują wskaźnik PET (Physiological Equivalent Temperature), czyli fizjologiczną temperaturę ekwiwalentną.

PET określa, jak warunki atmosferyczne wpływają na organizm człowieka. W przeciwieństwie do zwykłej temperatury uwzględnia nie tylko temperaturę powietrza, ale również promieniowanie słoneczne, wiatr i wilgotność.

Dzięki temu możliwe jest określenie rzeczywistego komfortu lub dyskomfortu cieplnego mieszkańców.

Przykładowo przy temperaturze powietrza wynoszącej około 32°C: w cieniu parku PET może być zbliżony do temperatury powietrza, a w tym samym czasie na silnie nasłonecznionym rynku lub placu PET może przekraczać nawet 40°C.

To właśnie dlatego przejście kilkudziesięciu metrów z zacienionej alei na rozgrzany plac może być odczuwane niemal jak wejście do zupełnie innej strefy klimatycznej.

Miasta mają własny klimat

Zjawisko to jest związane z tzw. miejską wyspą ciepła. Beton, asfalt i budynki magazynują energię słoneczną, a następnie oddają ją do otoczenia nawet po zachodzie słońca. Najbardziej odczuwalne jest to podczas ciepłych nocy, gdy centra miast pozostają znacznie cieplejsze od terenów podmiejskich i obszarów zielonych. W czasie fal upałów różnice pomiędzy poszczególnymi częściami miasta mogą mieć znaczenie nie tylko dla komfortu mieszkańców, ale również dla ich zdrowia i bezpieczeństwa.

Nowe możliwości monitorowania klimatu miejskiego

Coraz większą rolę odgrywają obecnie wysokorozdzielcze mapy klimatu miejskiego, które pozwalają analizować warunki termiczne na poziomie pojedynczych ulic, placów czy osiedli.

Dzięki współpracy Meteo z firmą Meteoblue możliwe jest wykorzystanie nowoczesnych narzędzi do oceny klimatu miejskiego, w tym map wskaźnika PET, które pomagają identyfikować miejsca szczególnie narażone na występowanie silnego stresu cieplnego.

Takie rozwiązania mogą wspierać miasta w planowaniu zieleni, tworzeniu stref odpoczynku, ochronie mieszkańców podczas fal upałów oraz dostosowywaniu przestrzeni miejskiej do postępujących zmian klimatu.

Najbliższe dni będą dobrym przypomnieniem, że temperatura podawana w prognozie to tylko część informacji. O tym, jak naprawdę odczuwamy pogodę, decyduje znacznie więcej czynników.

Udostępnij artykuł